Metoda analizy przypadków

Metoda analizy przypadków

Jak widać, w ślad za metodą kliniczną trzeba się przyjrzeć metodzie naukowej, immanentnie w niej tkwiącej i stosowanej w różnych na­ukach — tj. metodzie analizy przypadków, dodać trzeba by: indywidual­nych. W zasadzie wiadomo, o co chodzi: o możliwie dokładny i wielo­stronny obraz nielicznych przypadków danego zjawiska, a to celem uzy­skania wniosków empirycznych, w gruncie rzeczy na kruchej podstawie z punktu widzenia zasad rozumowania indukcyjnego (oczywiście w zakre­sie indukcji niezupełnej). Pogłębiona, wnikliwa i wielostronna analiza ma zastąpić masę danych do opracowania statystycznego. Ale nie tylko to. Uczony, „stawiający” na metodę przypadków indywidualnych, nie bez podstaw zakłada intuicyjnie, że jeśli w nielicznych wypadkach skompli­kowane związki między licznymi wielkościami osobno zmiennymi powta­rzają się wbrew rachunkowi prawdopodobieństwa, związki te nie mogą być przypadkowe; przeciwnie, są prawdopodobnie związkami przyczyno­wymi i — w tym sensie — konieczne. I dlatego właśnie analiza przypad­ków może zastąpić statystykę, również eksperyment laboratoryjny czy „naturalny”, tam gdzie ze względów moralnych lub z innych przyczyn eksperymentować nie sposób. ”

Metoda analizy przypadków indywidualnych znalazła zastosowanie

i cieszy się powodzeniem w psychologii społecznej, w etnopsychologii, w psychologii humanistycznej, w psychologii genialnośći, w socjologii, w ekonomii, w niektórych naukach prawnych, w ogóle zaś w tych na­ukach humanistycznych, w których uczony ma do czynienia ze zjawiska­mi wysoce złożonymi, ale przecież — w jego przekonaniu — prawidło­wymi w sensie ahistorycznym, tj zasadniczo w sensie takim, w jakim prawidłowe (powtarzalne) są zjawiska fizyczne, chemiczne i biologiczne. Co innego bowiem zachodzi (metodologicznie), gdy historyk kultury, np. sztuki, opisuje wszechstronnie i szczegółowo dane dzieło twórcze. I je­mu może wprawdzie zależeć poniekąd na generalizacji, mianowicie na wykazaniu „typowości” czy reprezentatywności danego dzieła, głównie jednak chodzi mu o opis indywidualny.

Z sytuacją zbliżoną do analizy przypadków indywidualnych mamy do czynienia w naukach bazujących w zasadzie lub częściowo na znalezis­kach. Dotyczy to np. antropologii, archeologii lub prehistorii, paleonto­logii, geologii, częściowo również czy w pewnym sensie (słowa: znalezis­ko) w astronomii. Uczony zmuszony opierać się na znaleziskach nielicz­nych czy wręcz jedynych, niedostatki danych empirycznych stara się wyrównać możliwie maksymalną ilością dokładnych szczegółów opisu i wszechstronnością wnikliwych i szczegółowych interpretacji, oczywiś­cie myślowych. Z konieczności „nadrabia” rozumem i teorią.

Zacytowany fragment pochodzi z książki ” Ogólna metodologia pracy naukowej” Józef Pieter r1967.